Stagnacja….

zastanawiałem się ostatnio nad cała tą mechaniką życia….przystanąłem dziś w biurze przy oknie…przylepiłem nochala do szyby …i patrzyłem na życie…albo to co miało to przypominać..

kolorowe rzesze mrówek przelewały się w serpentynie szarych i brudnych ulic…ludzie naprzeciw siebie zduszeni w ciżbie…a jednak obcy i bezosobowi…blade pozbawione grymasu twarze sprawiały wrazenie jakbym oglądał jakiś horror science ficton… a w nim setki zombie…

dokąd tak bardzo się spieszą..co czują…jakie noszą imiona…co ich bawi…czy są szczęśliwi…

czytałem ostatnio w papierowej prasie ze po jakimś mieście krążył w tramwaju umarły facio….to że jest trupem odkryli dopiero w zajezdni…lekarze jednak stwierdzili że nie żył od co najmniej ośmiu godzin….

co przyjdzie nam w chwili śmierci….kto do nas wyciągnie dłoń….

samotność……kurde jak to zajebiście boli…………….

Leave a Reply